Cały czas byłam świadoma tego, co się ze mną dzieje, ale w
pewnym momencie poczułam się na tyle bezpiecznie, że zasnęłam. Obudziłam się w
łóżku, przykryta kocem. Jednakże nie był to pokój Paina. Pomieszczenie było o
wiele jaśniejsze i przytulniejsze niż kryjówka Akatsuki. Znajdowałam się w
małym, drewnianym domku pośrodku lasu. Naprzeciwko łóżka mieściła się skromna
kuchnia, stół i dwa krzesła. Przy ścianie stała szafa i półka na książki. Oprócz
tego był jeszcze kominek oraz dwie pary drzwi prowadzące do łazienki i na zewnątrz.
Rozglądając się, dostrzegłam wiszące w szafie moje ubrania, a w szufladkach rozmaite bronie.
Na stole leżała karteczka. Był to prawdopodobnie liścik od Lidera.
Jesteś teraz w południowej części Kraju Trawy. O nic się nie martw,
przyniosłem twoje rzeczy. Chwilowo wraz z członkami Akatsuki szukamy miejsca na
nową kryjówkę organizacji. Tym razem Konan się uparła, żeby było o wiele
przytulniej. Zawarliśmy porozumienie z piątką Kage, więc nie musimy już się
ukrywać, aczkolwiek nie zamieszkamy na razie w wiosce, bo jej mieszkańcy nadal
nie są przekonani, co do naszych zamiarów. Itachi wrócił już z misji, ale
zobaczysz się z nim dopiero za jakichś czas. Tymczasem odpoczywaj w moim domku
letniskowym ;)
PS. Dlaczego trzymasz bawełniane, składane półkule na broń obok
skarpetek? Musisz mi pokazać jak się ich używa.
Pain
Odłożyłam list z powrotem na stół i udałam się do kuchni.
Zrobiłam sobie herbatę owocową i kanapki.
Skoro sam Lider Akatsuki twierdzi, że należy mi się odpoczynek, to nie mam
zamiaru się sprzeciwiać.
TYMCZASEM W WIOSCE LIŚĆIA
Był środek nocy. Zegar na dachu Akademii wybijał północ.
Chwilę później w jednym z mniej uczęszczanych zaułków zmaterializował się
chłopak. Z dachu sąsiedniego budynku bezszelestnie zeskoczył mężczyzna, który
wręczył mu zwój.
- Zrozumiałeś wszystko? Masz tu 150000 jenów*. Jeśli ci się
uda, dostaniesz drugie tyle. – Powiedział zakapturzony osobnik w masce,
przekazując chłopakowi pieniądze. Ten pokiwał znacząco głową, poczym wykonał
technikę zniknięcia. Starszy mężczyzna również oddalił się z tego miejsca, a
ślad po nich się urwał.
TYMCZASEM W AKATSUKI
- Pain! Nareszcie wróciłeś! Pomóż nam przestawić tą komodę.
– Krzyknął Hidan, który bezskutecznie próbował ruszyć mebel z miejsca.
- Mówiłem ci, żebyś nie mówił mi po imieniu. Dla ciebie
jestem Liderem.
- To nie fair! Ashley może do ciebie mówić po imieniu, a my
nie możemy. Czyżbyś ją faworyzował?
- Ashley to co innego! Przestań tyle gadać i weź się do
roboty. Jeśli będziecie czegoś potrzebować, będę w swoim gabinecie. Muszę
uporządkować papiery.
- Taa… Idź już lepiej, PAIN. – Zaakcentował ostatnie słowo
Hidan i uśmiechnął się wrednie, widząc zrezygnowane spojrzenie Lidera, poczym
wraz z Kakuzu zajęli się umeblowaniem salonu. Kisame montował ogrzewanie i
wydzierał się na Deidarę, który nieudolnie próbował naprawić lodówkę.
- DEIDARA, IDIOTO! POPSUŁEŚ LODÓWKĘ!?
- N-nie! Ja ją naprawiam! To Zetsu próbował wyjeść kabanosy.
– Skłamał chłopak.
- Nie kłam, blondasie! Zetsu już tu nie ma! Idź lepiej
poproś Sasori’ego, żeby to naprawił. On się zna na elektronice. – Poradził
Kisame, który sam miał nie lada problem z mocowaniem kaloryfera. Tymczasem
Konan nie omieszkała upomnieć Hidana, że wszystko robi źle.
- Jak to źle!? Jest idealnie! – Obruszył się siwowłosy.
- Przesuń tę półkę na książki w lewo o kilka centymetrów,
stół odsuń bardziej do tyłu. Nie tak! W to drugie lewo! Tak w ogóle to czemu
obraz jest przekrzywiony? Ugh… Sama to zrobię. Zajmij się lepiej wykańczaniem
łazienki.
- Odezwała się Konan – papierowa anielica! – Nabijał się
Hidan, ale nie docenił możliwości dziewczyny, która posłała w jego kierunku
kilkanaście papierowych ostrzy.
- AŁA! Kobieto, weźże się opanuj. Poprzebijałaś mi skórę tym
orgiami!
- Ciszej tam! Sasori właśnie próbuje przywołać swoje sto
marionetek. – Krzyknął zbulwersowany Dediara.
- Na chuj mu lalki? – Spytał Kisame, rechocząc.
- Za pomocą marionetek będę malował ściany w przedpokoju i
na piętrze. – Odparł ze stoickim spokojem Sasori.
- Sprytnie!
- Oczywiście, że tak. Ty za to mógłbyś się pospieszyć. Od
godziny naprawiasz ten kaloryfer…
- To nie takie łatwe! Kiedy przyjdzie Ashley? Ona by to w
mig naprawiła i jeszcze zrobiłaby pyszną kolację. – Rozmarzył się Hoshigaki.
- Ona ci nie pomoże. Chwilowo regeneruje się po walce z
Madarą. – Powiedział Sasori lekko
zdenerwowany, gdyż nie wychodziło mu malowanie.
- Przecież nie odniosła żadnych obrażeń. – Zdziwił się
Hidan.
- Psychicznie, Hidan. Ucierpiała jej psychika. Pierwszy raz
zabiła człowieka, który w dodatku był jej przodkiem.
- No chyba, że tak.
- WRACAĆ DO PRACY NIEROBY! – Krzyknął Pain, schodzący do
kuchni z kubkiem po kawie.
- A ty to co? Lenisz się całymi dniami! – Odparli jednocześnie
Kisame i Deidara.
- Ja? Ciężko pracuję, żeby ocieplić wasz wizerunek.
- Taa… Czytasz pornole. Widziałem, co masz pod łóżkiem. –
Uśmiechnął się Sasori.
- To było dawno i nieprawda! – Zarumienił się Pain,
odwracając wzrok od oskarżycielskiego spojrzenia Konan.
*150000 jenów - To około 50000zł
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz