Rozdział dedykuję Alanowi Orlikowskiemu :D Jest dwa razy dłuższy, niż normalnie.
Przechadzałam się ulicami Wioski Liścia. Ostatnim razem było
u mnie nudno. Itachi miał wrócić dopiero jutro, a najbliższy trening z Kakashim
mam dopiero za kilka dni. Kusi mnie, żeby go poprosić o dodatkowe lekcje, ale
nie chcę być natrętna. Ma swoje życie prywatne i musi wykonywać misje, a do
tego jest jouninem nadzorującym… Właśnie! Muszę się go spytać o skład drużyny. Ciekawe, kto mu się trafi w
tym roku. Podobno nikt oprócz mnie i Neji’ego
nie przeszedł wcześniej tego testu z dzwoneczkami. Skierowałam się do
starszej części Konohy, w której to mieszkał szarowłosy. O ile dobrze pamiętam
Kakashi mieszkał w białym domku na końcu ulicy. Zapukałam do drzwi, w których
po kilku minutach pojawił się Hatake. Był ubrany w zwykły, codzienny strój.
Miał na sobie białą, lnianą koszulę, podwiniętą do łokci oraz czarne spodnie.
- Ashley? Chciałaś coś? – Zapytał lekko zdezorientowany
Kakashi.
- Witaj, sensei. Przyszłam spytać o twoją nową drużynę.
- Jasne, wejdź. – Uśmiechnął się ciepło i przepuścił mnie w
drzwiach. Weszłam do jego mieszkania. Było urządzone tak, jak większość
mieszkań w tej części wioski, czyli w starszym stylu. Usiadłam na fotelu
naprzeciwko mojego nauczyciela, który aktualnie przygotowywał w kuchni
poczęstunek. Zapach świeżo parzonej kawy dało się wyczuć w całym domu.
- Jaką pijesz? Z mlekiem?
- Zwykłą, bez cukru, poproszę.
Po chwili Kakashi wszedł do salonu niosąc dwa, parujące
kubki z kawą oraz talerzyki z ciastem w drugiej ręce. Nakrył do stołu i
rozsiadł się wygodnie w fotelu, popijając wcześniej przygotowany napój.
- Pytałaś się o skład mojej nowej drużyny, tak? - Skinęłam tylko
głową, a Hatake kontynuował:
- W tym roku moimi podopiecznymi zostaną Haruno Sakura,
Uzumaki Naruto oraz Takumi Senju. – Ledwo skończył zdanie, a ja zaczęłam się
niekontrolowanie śmiać. Ten patrzył na mnie jak na wariatkę. Złapałam się za
brzuch, który rozbolał mnie od śmiechu. Dopiero po dłuższej chwili się
uspokoiłam.
- Przepraszam, po prostu fajna ci się drużyna trafiła. Nie
ma co. Różowowłosa dziewczynka, nadpobudliwy dzieciak i prawnuk drugiego
Hokage. Chyba podpadłeś Trzeciemu, że ci
dał takich dzieciaków do pilnowania. – Znowu się roześmiałam, ale tym razem
dołączył do mnie Kakashi.
- Masz rację. Będzie z nimi niemały kłopot. Szczególnie z
Naruto. W Akademii cały czas psocił, a na dodatek jest zakochany w Sakurze,
która nie zwraca na niego najmniejszej uwagi, bo jest zapatrzona w Takumi’ego.
Tego z kolei nic nie obchodzi. Najważniejsza jest dla niego siła, gdyż chce
pokonać swojego pradziadka, Tobiramę Senju. Ech… - Westchnął Kakashi. Przez
chwilę panowała niezręczna cisza, przerywana odgłosem, jaki wydają widelce po zetknięciu
z porcelanowym talerzykiem. W końcu jounin się odezwał:
- Słuchaj, Ashley. Chciałbym cię prosić o przysługę. –
Spytał szaro włosy. Widać, że długo zastanawiał się, czy mnie o to poprosić,
czy dać sobie spokój.
- Tak? – Spytałam ciekawa. Czego on może ode mnie chcieć?
- Znasz już skład mojej drużyny i wiesz, że będzie z nią
spory kłopot. Nie wiem, czy podołam sam temu zadaniu, jakim jest upilnowanie
trójki geninów. Chciałem spytać, czy
zechciałabyś zostać moim asystentem? Masz predyspozycje, do bycia liderem, a to
mogłoby pomóc ci rozwijać się w tym kierunku. Ja nie mogę uczestniczyć we wszystkich
misjach drużyny siódmej, bo jestem byłym członkiem ANBU, więc muszę wykonywać również
misje rangi S. Oczywiście, jak nie
chcesz, to nie będę cie zmuszać… Chociaż trochę byś mnie odciążyła, ale ty też przecież
masz swoje obowiązki… - Kakashi zaczął się gubić. Z jednej strony chciał, żebym
mu pomogła, ale z drugiej strony było mu głupio.
- Dobrze, ale pod jednym warunkiem.
- N-naprawdę? Dzięki Ashley! Już myślałem, że się nie
zgodzisz. – Wykrzyknął uradowany.
- Zgodzę, się ale jest jeden warunek. – Powiedziałam podstępnie.
- Jaki?
- Zdejmij maskę. –
Uśmiechnęłam się pod nosem, widząc zdziwioną minę sensei’a. Zatkało go. Nawet
podczas jedzenia ciasta i picia herbaty robił to tak szybko, że nie sposób było
zobaczyć jego twarz. Cholernie mnie ciekawiło, co on pod nią ukrywa.
- Niech ci będzie… - Złapał powoli górną część maski i zdjął
ją jednym ruchem. Z wrażenia, aż spadłam z fotela. Nic dziwnego. Każdy na moim
miejscu by się tak zachował. Kto NORMALNY nosi dwie maski? Myślałam, że będę
pierwszą osobą w całej wiosce, albo nawet w całym kraju Ognia, która widziała
twarz Kopiującego Ninja. Mój wyraz twarzy musiał być naprawdę zabawny, bo
Hatake zaczął się śmiać. Pozbierałam się z podłogi i usiadłam spowrotem na
fotelu. Naburmuszyłam się i podwinęłam nogi pod kolana, nie odzywając się
więcej do jounina. który zwijał się ze śmiechu.
- Przezorny zawsze ubezpieczony. – Odparł Kakashi pomiędzy
salwami śmiechu. Popatrzyłam na niego jak na idiotę, ale nadal nic nie
powiedziałam. W końcu, gdy szarowłosy
się trochę uspokoił powiedział:
- Rozchmurz się, Ashley! Od dzisiaj zostaniesz zastępcą
kapitana drużyny siódmej. Trochę przydługi ten tytuł nie uważasz? – Widząc moje
mordercze spojrzenie, kontynuował swój monolog.
- Obiecuję, że będziesz pierwszą osobą, która zobaczy moją
twarz, ale jeszcze nie teraz. – Jounin wstał i zabrał naczynia ze stołu. Nie odzywałam
się jeszcze kilka minut, ale w końcu spytałam:
- Kakashi-sensei? Kiedy mamy spotkanie z Naruto, Takumim i
Sakurą? – Hatake spojrzał na zegar wiszący w kuchni i powiedział spokojnie:
- Tak właściwie, to spotkanie trwa już od dobrych dziesięciu
minut.
- Słucham?! Przecież nadal jesteśmy w codziennych strojach!
Muszę się przebrać w coś odpowiedniego do walki! Czemu nie powiedziałeś mi wcześniej?
I czemu do jasnej cholery tak spokojnie czytasz tą książkę? Kuso!*
- Ponieważ aktualnie akcja stoi w miejscu. – Wyrwałam mu
książkę z rąk i spojrzałam na okładkę, na której widniał tytuł „Eldorado
Flirtujących.”
- CO TY CZYTASZ SENSEI?!
- Ashley, spokojnie. Spóźniam się celowo na to spotkanie.
Chcę zobaczyć jak zareagują na to opóźnienie. To przetestuje ich cierpliwość.
Jeśli któreś z nich zrezygnuje i pójdzie do domu, to oznacza, że nie nadaje się
na shinobi. Na wielu misjach musimy cierpliwie czekać nawet przez kilka godzin,
a dopiero później zaatakować. – Wyjaśnił Kakashi, po czym wyjął mi książkę z
dłoni i powrócił do czytania lektury.
- A co ze spotkaniem ze mną?
- Nie miałem zamiaru się wtedy spóźnić, bo wiedziałem, że
potrafisz wytrzymać kilka godzin w bezruchu. Czytałem przebieg jednej z twoich
misji rangi B, w której musiałaś czekać cztery godziny, siedząc na drzewie,
obserwując przeciwników, tak by cię nie zauważyli. Potem wykradłaś im zwój i
wróciłaś do Wioski Liścia.
- Niech ci będzie. Masz trochę racji, ale ile czasu masz
zamiar się spóźnić?
- Jakieś dwie – trzy godzinki.
- Wrrr…
- Ashley, nie zabij mnie tu tylko. Jak chcesz mogę ci
pożyczyć pierwszy tom serii „Eldorado Flirtujących.” Umili ci to czas. Co ty na to? – Spytał Hatake,
nie odrywając wzroku od lektury.
- Nie, dziękuję. Nie jestem pełnoletnia. – Odburknęłam.
- Rzeczywiście. W takim razie, może udamy się na miejsce
zbiórki i poobserwujemy naszych podopiecznych? – Zaproponował jounin.
- Dobry pomysł, sensei! Zobaczymy, kto jest najcierpliwszy. –
Ucieszyłam się na myśl, że Kakashi oderwie się wreszcie od tej zboczonej
książki.
- Dobra, to ja idę na górę przebrać się w coś wygodniejszego
na trening. Ty też się przebierz. Spotkajmy się pod budynkiem Akademii za
dwadzieścia minut. A, i jest jeszcze jedna sprawa. Jako mój zastępca nie możesz
się do mnie zwracać „sensei,” bo Naruto, Takumi i Sakura mogliby nie traktować
cię poważnie. Lepiej mów mi „senpai.”**
- Dobrze… senpai, a teraz chodźmy. Jestem ciekawa, czy
Naruto wytrzyma. – Uśmiechnęłam się i
wstałam od stołu. Kakashi odprowadził mnie do drzwi, a potem udał się do
swojego pokoju, żeby się przebrać. Ja również udałam się do swojego domu. Całe
szczęście, że dzielnica Uchiha jest położona niedaleko starszej części
mieszkalnej Wioski Liścia. Szybko znalazłam się w swoim mieszkaniu. Założyłam
to, co zawsze zakładam na trening i misje, czyli spodnie z wieloma kieszeniami
i bluzkę z logo klanu Uchiha. Oczywiście nie zabrakło czarnej peleryny, która
ułatwia kamuflaż, a do tego chroni przed zimnem i jest wodoodporna. Schowałam
jeszcze tylko parę kunai i shurikenów. Byłam gotowa na spotkanie z drużyną siódmą.
Dotarłam na umówione miejsce po
kilku minutach. Kakashiego jeszcze nie było. Wskoczyłam na drzewo i ukryłam się
pośród liści. Z tego miejsca miałam doskonały widok na trójkę geninów,
jednocześnie mając pewność, że żadne z nich mnie nie zauważy. Oparłam się o
pień drzewa i ułożyłam się wygodnie. W tej chwili za moimi plecami pojawił się
Hatake. Zaskoczona krzyknęłam, ale na szczęście szarowłosy stłumił dźwięk
zakrywając mi ręką usta. Podniósł palec wskazujący do ust, dając mi do
zrozumienia, żebym była cicho. Dopiero, gdy skinęłam nieznacznie głową opuścił
rękę, poczym wskazał mi Takumi’ego, który rozglądał się dookoła. W ręku trzymał
kunai. Ciszę przerwał krzyk Uzumaki’ego.
-Ile można czekać? Spóźnia się
już dwie godziny! W tym czasie mógłbym zjeść jedenaście misek Ramenu! – Skarżył
się Naruto. Można powiedzieć, że dzięki niemu prawnuk Drugiego Hokage nas nie
zauważył. Trzeba przyznać, że dzieciak był wyjątkowo czujny. W tym czasie
Sakura siedziała na kamieniu, przebierając nogami w powietrzu. Wpatrywała się w
Takumi’ego rozmarzonym wzrokiem.
Przewróciłam oczami. Taka dziewczyna będzie beznadziejna w walce. Jest rozkojarzona,
a do tego ma nieodpowiedni strój. Sukienka ogranicza ruchy, a poza tym nie ma w
niej miejsca na broń. Nie wspominając o czerwonym kolorze, który nie pozwoli
jej sięskutecznie kamuflować. Moim zdaniem nie nadaje się na kunoichi, chociaż
to może być mylne pierwsze wrażenie. Trzeba by zwrócić się do Trzeciego o
pomoc, bo dziewczyna mogłaby ewentualnie zostać medykiem. Będę musiała o tym
porozmawiać z Kakashim. Odwróciłam się z zamiarem spytania go, co o tym sądzi,
lecz Hatake zamiast obserwować swoich podopiecznych czytał swoją książkę. Widać,
że mu się spodobała, bo nie mógł oderwać od niej wzroku. Zawsze wydawało mi
się, że słynny Kopiujący Ninja jest porządnym człowiekiem, ale sądząc po tym co
czyta nie może być to prawdą. Odchrząknęłam, ale nie zwrócił na mnie uwagi.
Zacisnęłam ręce w pięści i próbowałam się uspokoić. Zamknęłam oczy i policzyłam
do dziesięciu, ale widząc, że Kakashi się rumieni, nie wytrzymałam. Zrzuciłam
go z drzewa. Nieco zdezorientowany jounin znalazł się na ziemi. Zeskoczyłam z
drzewa i stanęłam obok niego z założonymi rękami. Wzięłam książkę do ręki i
zerknęłam na stronę, na której skończył czytać. Na moich policzkach wykwitł
dorodny rumieniec. Jak można czytać coś takiego?! Pacnęłam go książką w głowę, tak,
jak zrobił mi to, gdy się pierwszy raz spotkaliśmy. Oddałam mu książkę i
dopiero w tym momencie zdałam sobie sprawę, z tego, że nie jesteśmy sami.
- Wow! To było super, onee – san!***
- Wykrzyknął uradowany Naruto.
Kakashi wstał i otrzepał się z
ziemi. Uśmiechnął się głupio i podrapał w tył głowy, chcąc złagodzić sytuację.
Takumi patrzył na mnie z uchylonymi ustami, a Sakurę bardziej obchodził Senju,
niż to całe zajście.
- No dobrze. Nazywam się Kakashi
Hatake i będę od dzisiaj waszym opiekunem. Na początek przedstawcie się i
opowiedzcie trochę o sobie. Co lubicie robić, a czego nie? Jakie są wasze
marzenia? – Zaczął rozmowę szarowłosy.
- Ja nazywam się Ashley Uchiha i
jestem asystentem Kakashi’ego, a zarazem jego zastępcą. – Przedstawiłam się
grzecznie i skinęłam głową na Naruto, dając mu tym samym znak, żeby
kontynuował.
- Jestem Naruto Uzumaki! Lubię
ramen! Nie lubię Takumi’ego, a moim marzeniem jest zostać Hokage! Ashley, to
jest moja najlepsza przyjaciółka! Jedliśmy razem ramen.– Krzyknął blondyn.
- Nazywam się Sakura Haruno i
lubię Takumi’ego, a nie znoszę Naruto! Moim marzeniem jest… - Spojrzała
znacząco na Senju, który lustrował mnie wzrokiem.
- Takumi Senju. Moim marzeniem
jest przewyższenie mojego pradziadka, Drugiego Hokage. Nie lubię Naruto i
Sakury. – Powiedział znudzony chłopak. Kakashi
oznajmił, że nasz pierwszy trening to będzie tradycyjny sparing. Wyjaśnił zasady i wylosował przeciwników.
- Na pierwszy ogień idą Naruto
oraz Takumi! Dajcie z siebie wszystko. – Powiedziałam, chociaż znałam wynik
walki. Oczywistym było, że Takumi wygra,
chociaż blondyn posiadał większy potencjał, to na chwilę obecną nie miał szans
z prawnukiem Tobiramy. Naruto podwinął rękawy bluzy i stanął naprzeciwko
kolegi, który ustawił się w pozycji bojowej, jakiej uczyli w akademii.
Tymczasem Sakura ćwiczyła rzucanie shurkienami wraz z Kakashim, który pokazywał
jej, jak rzucać prawidłowo. Różowowłosa przeważnie trafiała w zewnętrzne okręgi
tarczy. Musiała jeszcze wiele się nauczyć, ale nie było najgorzej.
- Na pewno wygram! – Przechwalał się
Naruto.
- Zobaczymy. – Zbył go Takumi,
poczym zaatakował blondyna. Uzumaki nie spodziewał się tak nagłego ataku, cios
Senju trafił go w odsłoniętą klatkę piersiową. Chłopak upadł, trzymając się
kurczowo za serce. Takumi odwrócił się i odszedł. Już miałam przerywać walkę,
ale zdarzyło się coś niespodziewanego. Naruto wstał o własnych siłach, nadal się
chwiejąc, po czym rzucił się na Takumi’ego z impetem powalając go na ziemię.
Zaskoczony brunet nie zdążył zareagować
i został przygnieciony przez przeciwnika. Senju próbował się wyrwać, ale
Uzumaki trzymał go mocno, nie pozwalając na wykonanie jakiegokolwiek ruchu.
Nagle Naruto złapał się za serce, gdzie uderzył go Takumi i zaczął kaszleć.
Puścił rywala i uklęknął na ziemi. Podeszłam do niego, ale o dziwo uprzedził
mnie prawnuk Drugiego, który podał rękę blondynowi i pomógł mu wstać.
Uzumaki wyciągnął do kolegi z drużyny
dwa palce, mające symbolizować znak pokoju. Senju uczynił ze swojej strony to
samo.
- Pojedynek zakończony remisem!
Takumi, twoje uderzenie było zarówno silne, jak i precyzyjne, ale musisz
pamiętać, żeby nigdy nie odchodzić, zostawiając przeciwnika, który jeszcze
żyje. Musisz się mieć na baczności. Naruto, twój początek był nie najlepszy,
dałeś się zaskoczyć i nie zrobiłeś uniku, ale muszę pochwalić twoją wolę walki.
Obu wam gratuluję. – Powiedziałam, poczym
zawołałam szarowłosego.
- Kakashi-senpai! Długo jeszcze?
- Nie, już skończyliśmy. Kto
wygrał? – Spytał jounin, podchodząc do nas. Opowiedziałam mu przebieg walki, a
ten podzielił moje zdanie.
- Dobra robota, chłopaki. Naruto,
pójdź do szpitala, żeby jakiś medyk sprawdził, czy wszystko z tobą w porządku,
a wy możecie już iść. – Powiedział Hatake, spoglądając na Takumiego i Sakurę,
która była zmęczona swoim pierwszym treningiem pod okiem jounina. Naruto
skierował się w stronę szpitala, a reszta drużyny rozeszła się do swoich domów.
Ja nie byłam wyjątkiem. Powlokłam się do dzielnicy Uchiha. Zaczęło się
ściemniać. Wyjęłam klucz z kieszeni i otworzyłam drzwi wejściowe. Wyjęłam
sushi, które znalazłam w lodówce i zabrałam się do jedzenia. Muszę jutro pójść
na zakupy. Nie mam co ugotować na obiad,
a Itachi jak wróci z misi, będzie pewnie zmęczony i głodny. Pozmywałam naczynia
i weszłam po schodach na górę. Postanowiłam się zrelaksować, więc nalałam
gorącej wody do wanny i wlałam olejek kokosowy. W łazience unosił się zapach
świeżych kokosów. Zdjęłam pelerynę i powiesiłam ją w szafie, a resztę ubrań
wrzuciłam do pralki. Weszłam do wody i zanurzyłam się całkowicie. Leżałam tak
ponad godzinę. W końcu ubrałam koszulę nocną, umyłam zęby i położyłam się
wygodnie na łóżku, obserwując księżyc. Była pełnia.
*Kuso - Cholera
**Senpai - Starszy kolega
***Onee-san - Starsza siostryczka
Takumi Senju jest wymyśloną przeze mnie postacią, ale to NIE JEST KOPIA SASUKE! Gdyby nie rumieńce, mógłby z wyglądu przypominać Nawaki'ego, brata Tsunade.
Jeśli ci się spodobało, to skomentuj ;) Będzie mi miło, ale jak nie chcesz, to nie zmuszam...