środa, 17 lutego 2016

Rozdział 1

Spokojnie, spokojnie. To nie będzie Itachi x Ashley. Miłego czytania! :D

Siedziałam na lekcji. Nauczyciel mówił o najważniejszych zasadach shinobi. Nie uważałam zbytnio, bo znam ten kodeks na pamięć. Patrzyłam na chmury, które leniwie przesuwały się po niebie. Jedna z nich przypominała mi Shisuiego. Mimo, że pogodziłam się ze śmiercią brata, to nadal czuję pustkę w sercu. Na szczęście mam jeszcze Itachiego, na którego zawsze mogę liczyć. Dalsze rozmyślania przerwał mi wrzask Iruki:
-UCHIHA! Nie interesuje cię lekcja? Skoro tak, to może wyjdziesz? – Zdenerwował się nauczyciel.
-Ma pan całkowitą rację. Nic tu po mnie. Dowidzenia. – Powiedziałam i wyszłam z klasy. Wszyscy gapili się na mnie, jakbym zrobiła coś okropnego. Przecież i tak znam to na pamięć. Prychnęłam tylko i udałam się na pole treningowe. Tutaj więcej mogę się nauczyć  niż gdybym siedziała w ławce i słuchała tych głupot. Zdjęłam bluzę i wyjęłam shurikeny z kieszeni. Zaczęłam rzucać do stojących nieopodal drewnianych pali, na których były zawieszone czarno – białe tarcze. Trafiłam w sam środek. Wyjęłam ostrza i rzuciłam jeszcze raz. Środek. Znowu.
-Fiu fiu fiu… - Gwizdnął ktoś za moimi plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam jednego najlepszych jouninów i byłego członka ANBU. Na drzewie siedział Kakashi Hatake i czytał książkę. Zdziwiłam się, bo wiele słyszałam o tym ninja. Był znany w całym świecie shinobi jako Kopiujący Ninja.
-Nic nadzwyczajnego. Chciał pan coś ode mnie?
-Widzisz… Mam do ciebie pewną sprawę, ale o szczegółach dowiesz się od Hokage. Chodź ze mną.
Poszłam za szarowłosym, który nawet podczas chodzenia czytał. Spróbowałam zajrzeć mu przez ramię, żeby zobaczyć co czyta, ale nie doceniłam jego umiejętności. Jounin odwrócił się i stanął. Nie spodziewałam się tego i wpadłam prosto w jego ramiona.Ten uderzył mnie lekko książką w głowę. Całe szczęście, że okładka była miękka. Zaśmiał się i szedł dalej jakby nigdy nic. Uśmiechnęłam się, bo mimo plotek, że Kakashi Hatake zawsze jest poważny ja uważam, że potrafi być zabawny. Szliśmy razem w milczeniu. Gdy doszliśmy do gabinetu Hokage, Kakashi stanął z boku i mnie obserwował, a ja zajęłam miejsce naprzeciwko biurka.
-Ashley Uchiha. Lat dwanaście. Zamieszkała w dzielinicy Uchiha. Mam rację? – Spytał Trzeci.
-Owszem. –Odpowiedziałam.
-Z racji, że twoje umiejętności są na wyższym poziomie wraz z radą starszych postanowiłem, że zostaniesz chuninem. Nie musisz przechodzić egzaminu, do jakiego będą przystępować twoi koledzy. Na początku Tsuchikage i Raikage sprzeciwiali się mojej decyzji, ale gdy zobaczyli twoje treningi zmienili zdanie.
-Jak to zobaczyli moje treningi? – Zdziwiło mnie, że awansowałam na chunina, ale jeszcze dziwniejszy był fakt, że dwójka kage osobiście pofatygowała się, żeby zobaczyć mój trening.
-Zaprosiłem ich do Wioski Liścia, gdzie przyszli wraz z obstawą. Nikt nie miał się o tym dowiedzieć, a zwłaszcza ty, ale uznałem, że powinnaś wiedzieć. Zgodnie uznali, że pomimo młodego wieku nadajesz się na  chunina. – Odparł spokojnie Sarutobi. Nie wiedziałam, co powiedzieć, więc tylko skinęłam głową, a Hokage kontynuował. –Będziesz chodzić na misje, a gdybyś czegoś potrzebowała, zgłoś się do Kakashiego. On będzie w tym roku jouninem nadzorującym, więc ci pomoże. Oprócz tego twoje treningi będą się odbywały we wtorki o godzinie 9:00 na placu treningowym nr. 2. Masz jakieś pytania? – spytał Trzeci.
-Tak. Kto będzie mnie trenował? – To mnie bardzo ciekawiło. Mam nadzieję, że będzie to ktoś ogarnięty.
-Kakashi Hatake, oczywiście. – Odparł staruszek.
- Jeśli to wszystko, to mogłabym już iść? – Ucieszyłam się na myśl, że będę mieć z Kakashim treningi. Jest świetnym shinobi. Podobno opanował 1000 technik, a w dodatku tak jak ja jest posiadaczem sharingana.
-Naturalnie, idź.
Wyszłam z gabinetu i skierowałam się w stronę dzielnicy, w której mieszkam. Znajdowała się na samym końcu wioski. W domu, czekał na mnie Itachi. Mieszkał po drugiej stronie ulicy, ale chwilowo przeprowadził się do mnie, bo mieszkam sama. Ojciec większość czasu spędza w biurze i rzadko wraca na noc do domu.
-Ohayo, siostrzyczko. Siadaj, zrobiłem spaghetti. – Uśmiechnął się chłopak.
-Z nieba mi spadasz. – Wyszczerzyłam ząbki i zabrałam się za jedzenie.
- Co słychać w akademii? Słyszałem, że znowu wyszłaś z lekcji.
-Tak, ale to już umiem. Wyszłam potrenować, a w międzyczasie spotkałam Kakshiego Hatake, który zaprowadził mnie do Hokage. – Odpowiedziałam i zabrałam się za pałaszowanie przygotowanej przez brata kolacji.
- Do Hokage? Co ty robiłaś u Hokage? – Zdziwił się Itachi.
- Trzeci stwierdził, że awansuje mnie na chunina i będę mieć treningi z panem Kakashim.
- No to gratuluję! Kiedy? – Poklepał mnie po plecach i wstał, żeby pozmywać naczynia.
-We wtorki o dziewiątej. – Wstałam i położyłam obok zlewu pusty talerz. Wzięłam ściereczkę i pomogłam mu wycierać talerze i sztućce. Było już późno, więc poszłam na górę, wziąć szybki prysznic i położyłam się spać. W nocy obudził mnie grzmot. Chwilę potem zobaczyłam błysk. Nie było wątpliwości, rozpętała się burza. Mimo tego, że mam dwanaście lat, to nadal boję się burzy. Kiedyś w budę mojego psa uderzył piorun. Buda się rozpadła, a pies zginął. Od tego czasu wydaje mi się, że lada chwila piorun uderzy w ten dom i zabije mnie i Itachiego. Rozbłysło światło, a kilka sekund później rozległ się grzmot. Skuliłam się pod kołdrą i błagałam, by burza przeszła bokiem. Niestety nikt nie wysłuchał mojego błagania, bo burza rozpętała się na dobre. Wybiegłam z pokoju i po omacku szukałam pokoju brata, w którym pomieszkiwał Itachi. Obaj chłopcy mieli podobne zainteresowania, więc pokój Shisuiego podobał się Itachiemu. Wymacałam klamkę i zapukałam.
-Proszę, Ash, wchodź. – Powiedział Uchiha. Weszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. Akurat w tym momencie dało się słyszeć przerażający grzmot. Podskoczyłam i przytuliłam się do niego. Ten uśmiechnął się tajemniczo i powiedział:
-Nie mów, że nadal boisz się burzy? – Spytał z lekką ironią.
-Nie śmiej się! – Zarumieniłam się lekko. Na szczęście było ciemno i miałam pewność, że nikt nie zauważy.

-Już, już. Spokojnie, nie śmieję się. – Odparł, ale nadal można było wyczuć nutkę rozbawienia w jego głosie. Itachi położył się i zaoferował mi miejsce obok siebie. Całe szczęście, że Shisui miał duże łóżko. Nie musiałam się martwić, że ktoś zacznie coś podejrzewać. W końcu jesteśmy dalekimi kuzynami. Rozległ się grzmot, a ja pod wpływem chwili złapałam Uchihę za rękę. Teraz to wyglądałam jak dorodny pomidor. Ku mojemu zdziwieniu Itachi ścisnął lekko moją rękę, dodając mi otuchy. Uspokoiłam się trochę, bo wiedziałam, że w razie czego on mnie obroni. Zasnęłam. Śnił mi się dom Kakashiego, a później piorun, który w niego uderzył. Obudziłam się z krzykiem, ale gdy poczułam, że moją dłoń trzyma Itachi uspokoiłam się i zasnęłam ponownie. Tym razem spałam spokojnie.

3 komentarze:

  1. Zakochałem się w tym blogu mam nadzieję ze bedzie full 80 tomów i będzie kontynnuacja jak ona będzie dorosła!!! PPOZDRAWIAM Widz Anime? Yes my Lord :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że ci się podoba :D Te kilka rozdziałów to dopiero początek. Kontynuacja dorosłej Ashley? Brzmi ciekawie, tylko jeszcze nie wiem z kim by ją tu zeswatać ;p

      Usuń
  2. Ja wiem ! Z Yuukimaru! :C Tylko wez zeby on nie umarl :C I dawaj tam jakies arty :C

    OdpowiedzUsuń