czwartek, 18 lutego 2016

Rozdział 3

Dzisiaj jest wtorek, więc wstałam o świcie i założyłam na siebie coś wygodnego z miejscem na różnego rodzaju bronie. Ubrałam spodnie z wieloma kieszeniami, w których schowałam shurikeny i kilka kunai oraz bluzkę z logo klanu Uchiha na plecach. Na ramiona zarzuciłam czarny płaszcz, który sięgał mi do kostek. Schowałam jeszcze podręczną apteczkę i założyłam ochraniacz na czoło. Byłam gotowa na trening z Kakashim. Dochodziło wpół do dziewiatej. Miałam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam pójść na grób Shisui'ego. Kupiłam wiązankę kwiatów w kwiaciarni Yamanaka i udałam się na cmentarz. Zanim doszłam do grobu brata minęło troche czasu, gdyż znajdował się on na samym końcu cmentarza. Prawdopodobie Itachi był tutaj przed wyruszeniem na misję, bo na marmurowej tablicy nie było widać kurzu, ani zwiędłych liści. Wyjęłam z wazoniku stare tulipany i włożyłam na ich miejsce kilka krokusów. Pamiętam, że kiedyś leżeliśmy na łące pełnej kwiatów, ale to krokusy podobały się Shisui'emu najbardziej. Westchnęłam tylko na wspomnienie czasów, gdy wszystko było kolorowe, a na świecie nie było żadnych zmartwień. Ni stąd ni z owąd poczułam czyjąś dłoń na ranieniu. Odwróciłam się i ujrzałam Kakashiego, który najwidoczniej rówież odwiedzał czyjś grób, bo w jego oczach można było dostrzec cień smutku, ale on szybko zastąpił go sztucznym uśmiechem.
- Chodź Ashley. Mamy przecież teraz trening, prawda?
- A tak. Trochę się zamyśliłam.
- Nie szkodzi. Głowa do góry! Nie po to Shisui szkolił cię na shinobi, żebyś teraz się nad sobą użalała. Twój brat wolałby patrzeć jak sie rozwijasz, niż jak chodzisz zdołowana.
- Ma pan rację. Gdzie mamy ten trening? - Zapytałam już weselszym głosem. Sensei miał rację. Postaram się zostać jak najlepszym ninja, bo tego w końcu chciał Shisui. Cieszyłam się na myśl o treningu z kimś,kto jest uznawany za geniusza. Ciekawe, kto go uczył. Muszę go kiedyś o to zapytać. Doszliśmy na pole treningowe po dziesięciu minutach. Usłyszałam świst, jaki wydawał shuriken podczas rzutu. Odwróciłam się w kierunku, z ktorego dobiegał dźwięk i wysunęłam kunai z rękawa. Miałan rację to shuriken. Odbiłam go i zaczęłam szukać wzrokiem przeciwnika. Zza drzewa wyłonił się Kakashi.
- Kakashi - sensei! Co to miało być? - Krzyknęłam oburzona.
- Sprawdzałem twój czas reakcji. - Powiedział lekko zmieszany.
- Rozumiem. Już myślałam, że ktoś się w pana przemienił. Chociaż gdyby tak sie stało prawdopodobnie bym zauważyła.
- Zanim zaczniemy trening musisz sobię znaleźć partnera.
- Hę? To nie bedziemy trenować we dwójkę?
- Bedziemy, ale na dzisiejszych zajęciach będziesz walczyć ze mną, a do tego potrzebny ci będzie partner.
- Itachi jest na misji. Nie znam nikogo, kto mógłby być moim partnerem! Ci z mojej klasy tylko  by mi przeszkadzali. Kuso!
- Spokojnie. Może ktoś ze starszego rocznika? Mój przyjaciel ma pod opieką trójkę shinobi i z tego co wiem mają teraz trening. Spytaj się któregoś z nich. - Poradził Hatake.
- Zaraz wracam. - Jeśli Kakashi mówił prawdę powinnam udać się na sąsiednie pole treningowe. Faktycznie, było słychać stamtąd odgłosy walki. Trójka shinobi walczyła przeciwko jouninowi. Jeśli mnie pamieć nie myli ich sensei specjalizuje się w tajustsu.
- Przepraszam, że przeszkadzam, ale mam teraz trening  z Kakashim - sensei i potrzebuję partnera do walki z nim. On polecił mi udanie sie do swojego przyjaciela, Mighto Guy'a.
- Kakashi nazwał mnie swoim przyjacielem? - Ucieszył się Guy, poczym rozpłakał.
- Oh, Lee! - Zawołał do swojego ucznia ubranego w taki sam strój.
- Oh, Guy - sensei! - Krzyknał Lee i zaczął płakać wraz ze swoim nauczycielem.
- Przepraszam cię za nich. Oni tak zawsze. Jak chcesz, to mogę być twoim partnerem. Neji Hyūga. - Chłopak wyciagnął rękę na przywitanie. Uścisnęłam ją i również się przedstwiłam.
- Ahley Uchiha. Bedzię mi bardzo miło. - Uśmiechnęłam się serdecznie.
- Mi również. To jest Tenten. Moja koleżanka z drużyny.
- Cześć, jestem Ashley. Pożyczam Neji'ego na dzisiaj.
- Jasne bierz, tylko uważaj, bo czasanmi gryzie. - Zaczęłyśmy się śmiać z Hyūgi, który był lekko zdesorientowany.
Pod drzewem czekał na nas Kakashi, który czytał książkę. Widząc nas odwrócił się i schował ją do kieszeni.
- Byłem pewny, że wybierzesz tą dziewczynę. A tu niespodzianka! Przyszłaś wraz z najlepszym członkiem drużyny Guy'a. Masz nosa, Ashley. Przynajmniej będzie zabawnie. - Nawet pomimo maski było widać, że się uśmiecha.
- Nie będzie tak łatwo, co sensei?
- Dam radę dwójce dzieciaków na poziomie chūnina. (Neji był geninem, ale można powiedzieć, że jego techniki i bystry umysł były na poziomie chūnina) Żeby zdać test musicie mi odebrać ten dzwoneczek. Osoba bez dzwoneczka wraca do akademii. Macie czas do godziny 15:00. Czas start.
- C-co? - Spytałam.
- Chodź. Schowajmy się. Musimy współpracować. Nie po to, Kakashi-sensei kazał ci zdobyć partnera, żebyś z nim teraz rywalizowała. - Stwierdził Neji.
- Masz rację. Powiedział, że osoba bez dzwoneczka nie zda testu, ale jeśli zdobędziemy go razem, to przejdziemy oboje.
- Rozumiem, mamy jakiś plan?
- Będziemy udawać, że działamy osobno. Zaatakujesz go, a ja podkradnę się od tyłu i zabiorę mu dzwoneczek.
- Dobry plan. Na trzy... Raz, dwa... TRZY! - Neji wyskoczył zza krzaków z zaniarem rzucenia się na Kakashiego. Nie docenił jednak jego umiejętności. Hatake bez problemu zablokował cios chłopaka. Odpierał jego ataki przez kilka minut, a na jego czole wystąpiły kropelki potu. Ja w tym czasie czołgałam się, przemieszczając powoli na drugi koniec pola treningowego. Gdy byłam za plecemi jounina wstałam i weszłam na drzewo. Zaczaiłam się na gałęzi i czekałam na odpowiedni moment. W tym czasie Neji aktywował Byakugana i zaczął celować w punkty przepływu chakry. TERAZ! - Pomyślałam i zeskoczyłam z drzewa, rzucając się na nauczyciela. Peleryna powiewała za moimi plecami tworząc coś w rodzaju spadochronu, który trochę spowolnił skok, dzięki czemu niczego sobie nie uszkodziłam. Kakashi najwyraźniej nie spodziewał się takiego zwrotu akcji. Swoim ciężarem przewróciłam jounina, który zniknął z donośnym "puff".
- Klon! - Wykrzykneliśmy jednocześnie.
- Całkiem dobrze sobie poradziliście. Udało wam się pokonać mojego klona cienia. Przeszliście test bez zarzutów. - Uśmiechnął się radośnie Kakashi, który w międzyczasie znalazł się za moimi plecami.
- Jak to? Przecież nie zdobyliśmy dzwoneczka. - Odparł Neji.
- Owszem, ale ten test miał za zadanie sprawdzić wasze umiejętności współpracy, a ten oto dzwoneczek miał za zadanie was skłócić. - Pomachał nam nim przed oczami, poczym schował przedmiot do kieszeni. Odetchnęłam z ulgą. Czułabym się okropnie, gdyby prze ze mnie Neji musiał wrócić do Akademii. Całe szczęście, że nic takiego się nie stało.


3 komentarze:

  1. Mam już część napisaną w szufladzie. Dopiszę jescze kawałek. Jak dobrze pójdzie, to nowy rozdział pojawi się dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń